Czy trener pracujący w NBA myśli o koszykówce inaczej niż trener pracujący z dwu-, pięcio- czy dziesięciolatkami?

Po sześciogodzinnym szkoleniu Fundacja Next Draft z Jimmy Rhoades ze sztabu Chicago Bulls odpowiedź trochę nas zaskoczyła.

Nie.

A przynajmniej nie w tym, co najważniejsze.

Jadąc na takie szkolenie, łatwo oczekiwać nowych ćwiczeń i kolejnych rozwiązań treningowych. Oczywiście one również się pojawiły. Ale to nie one zostaną z nami najdłużej.

Najwięcej mówiliśmy o relacjach, kulturze organizacyjnej i odpowiedzialności trenera.

Jedna z zasad Jimmy’ego szczególnie zapadła nam w pamięć:

“Be first in. Be last out.”

Bądź pierwszy na sali i ostatni z niej wychodź.
Nie dlatego, że kilka minut zmienia trening. Dlatego, że zmienia relacje. To właśnie przed treningiem i po nim jest czas na krótką rozmowę z zawodnikiem, rodzicem czy drugim trenerem. To wtedy buduje się zaufanie, którego później nie zastąpi żadne ćwiczenie.

Bardzo mocno wybrzmiała również rola trenera jako reprezentanta organizacji.

Jeżeli klub mówi o punktualności, trener nie może się spóźniać.
Jeżeli mówi o szacunku, trener musi komunikować się z szacunkiem.
Jeżeli mówi o odpowiedzialności, sam powinien być jej przykładem.

Kultura organizacyjna nie powstaje w dokumentach. Powstaje każdego dnia na hali.

Zwróciliśmy też uwagę na jeden z elementów prezentacji dotyczący komunikacji. Jimmy podkreślał, że sposób, w jaki trener mówi, powinien angażować, inspirować, budować autorytet i zachęcać do działania. To pokazuje, że na najwyższym poziomie nawet takie detale są elementem warsztatu.

Dużą wartością była dla nas również rozmowa o Lajkers. Jimmy znał już wcześniej naszą organizację z opowieści Rafal Juc , którego dwuletnia córka uczęszcza na nasze zajęcia. Choć brzmi to nieco przewrotnie, właśnie od takich maluchów zaczyna się nasza praca.

Opowiedzieliśmy o tym, że dla nas koszykówka od zawsze była narzędziem, a nie celem samym w sobie. Chcemy uczyć dzieci wytrwałości, odpowiedzialności, współpracy, odwagi i radzenia sobie z porażką.

Po szkoleniu poprosiliśmy naszych trenerów o krótkie podsumowanie.

Maciej napisał, że największą wartością nie były nowe ćwiczenia, ale potwierdzenie, jak ważny jest dobrze zaplanowany proces nauczania. Zwrócił też uwagę, że proste środki bardzo często pozwalają zbudować najlepsze fundamenty.

Agata zwróciła uwagę przede wszystkim na sposób prowadzenia treningu – budowanie rywalizacji, zaangażowania i atmosfery. Napisała też jedno zdanie, które idealnie podsumowuje nasze odczucia:

„Czuję, że idziemy w bardzo dobrym kierunku.”

I chyba właśnie z tym wracamy.

Nie z notesem pełnym nowych ćwiczeń.

Z przekonaniem, że najlepszych trenerów najczęściej nie odróżnia liczba drillów.

Odróżniają ich relacje, standardy i konsekwencja.

Dziękujemy Rafałowi Juciowi za organizację oraz Jimmy’emu Rhodesowi za sześć godzin inspirujących rozmów.

Tagi: Brak tagów

Comments are closed.